„Życie zaskakuje. Zgodzisz się z tym? Wielu ludzi sądzi, że ta myśl jest głęboka. Może i jest, ale jeszcze głębsze są problemy wynikające z tych chwil zaskoczeń i zamroczenia.
Poznało się kilka dziewcząt w życiu. Poznało się również jedną, która od samego początku jakoś tak oddziaływała inaczej niźli poprzednie jego bliższe koleżanki. Niepokalana w środku zepsutego miasta. W centrum mojej uwagi. O takich dziewczynach to pisze się wiersze, całe tomiki poezji, całe książki! Francesco Petrarca napisał trzysta siedemnaście sonetów do kobiety, którą zobaczył w kościele. Laura była jego natchnieniem, a zarazem jego małą perwersją i wielką słabością. Nie była mu jednak pisana.
Sprawa ma się inaczej w XXI wieku. Nasz Romeo, lat ledwo szesnaście, zdobył serce Julii. Potem było już tylko lepiej. Jednak tak jakoś wyszło, że napsuli sobie krwi i musieli się rozstać. Nie dlatego, że Julia była Capuletti, a Romek był Montecchi. Jakoś tak wyszło i dziś, pytani przeze mnie o przyczyny końca, nie potrafią udzielić mi racjonalnej odpowiedzi.
Śledztwo zostało umorzone po kilku miesiącach. A Romeo pewnego dnia miał sen. Śniła mu się oślepiająca biel, a w tej bieli kobieca twarz. Jedna z piękniejszych, jakie widział. To było dziwne wydarzenie, po którym zaczął czuć się niczym ktoś zupełnie inny… Tak, po kilku dniach namysłu stwierdził, że śniła mu się Julia nie z Capulettich. Takim oto sposobem ni z gruchy, ni z pietruchy staję się Petrarką tych zjebanych czasów nowożytnych.
A jakie są zadania Franciszka w wersji modern? Ochrona. Ja jestem Twoim Frankiem Farmerem (patrz, nawet imię się zgadza), Ty, Julka, jesteś moją Rachel Marron. Wszystkie koleje losu, litry piwa, setki spalonych papierosów i podatność na nałogi sprawiły, że znalazł swoją słabość. Może jest trochę jak Malcolm Crowe z filmu „Szósty Zmysł”? Nie ma jego ciała, jest tylko jego aura, a sam jest… cieniem? To brzmi zajebiście dziwnie… Nasz Romeo właśnie czasami tak myślał. Romeo miał w głowie schemat: „dostałem misję od Boga, mam chronić ten Skarb i starać się pomagać, gdy tego potrzebuje”. Chwilę później ubolewał: „jest taka piękna, czasem chciałbym przytulić ją, zatopić swoje usta w jej ciele… Ale nie mogę, jestem tylko jej pomagierem”.
I tak się teraz żyje. Zapierdala się gdzieś tam, byle zdobyć świat, po drodze łapiąc jeszcze większe schizy. Mały taniec afektywny dwubiegunowy. A dwóch facetów w ciele jednego Romeo stawało w szranki z rywalami, ale także łapało się na wyobrażeniach samego siebie na zmianę u boku Julki i w wannie pełnej wody z gościnnym udziałem suszarki do włosów. Choć była myśl jeszcze smutniejsza. Tą myślą było zniknięcie dziewczyny z pola widzenia chłopaka.”
Witam na moim nowym blogu. Po trzech latach bytu pod adresem mikolaj.mylog.pl nie wytrzymałem nerwowo niekończących się konserwacji serwerów i przeniosłem się tutaj, albowiem ten cały mechanizm wydaje mi się o wiele bardziej stabilny. Zaawansowany zagraniczny portal zachęca do pisania jedynie dobrych notek. Pozdrawiam i życzę sobie powodzenia.