Coś ucieka? Być może? Czegoś brak? Nie, chyba nie. W chwili obecnej mamy wszystko czego nam potrzeba. Więc co jest nie tak? Ja wiem, ja wiem.
Na moich zwojach mózgowych pojawiła się siwizna. To taki dziwny stan, który objawia się statycznym myśleniem, momentami wręcz ograniczonym. Cechuje się totalną niechęcią do wielu zabaw, którym to oddaje się zwyczajny osiemnastolatek (zwany inaczej moim równieśnikiem). Niechęć to negowanie. Niechęć to brak motywacji do inicjowania podobnych przedsięwzięć. Niechęć to czasem nawet dezaprobata i totalne niezrozumienie. Niechęć to znudzenie wykonywaniem pewnych czynności, które kiedyś już były obecne, dużo wcześniej.
Chcę przez to powiedzieć, że czasami nie ogarniam. Patrzę na to, jak zachowuje się przeciętny szesnastolatek, siedemnastolatek, osiemnastolatek, dziewiętnastolatek (teraz zamień sobie to również na rodzaj żeński) i nie potrafię się w to wczuć. Chyba zawsze tak było… Przez kilka lat opowiadać naprzemiennie dwie historie z imprez, kiedy kumple co tydzień przynosili pięć nowych? To w moim stylu.
Czy czuję, że mam inny charakter niż moje drogie koleżanki i moi mniej drodzy koledzy, a mój mózg myśli inaczej? Taaak, czuję… Czasem nawet dość dotkliwie, lecz na swój sposób, dość rzadko, dobrze mi z tym. Częściej chyba cała ta pozorowana dojrzałość przytłacza. Niedługo wyjazdy, to poćwiczę sobie tą gorszą część siebie.
‘pain is an illusion’
***
Na odtwarzaczu The Mars Volta, Tool, One Day As a Lion i Lipali.

