
#36. it’s a wonderful time to be here, it’s nice to be alive.
27/03/2009Przychodzi nieregularnie, ale zawsze znienacka. Zawsze o świcie. Zniesmaczenie światem. Zmianami na gorsze, absurdami, których wczoraj nie było, a dzisiaj już są. Bezsilność, przecież nie będę strzelał do twórców bezsensu – bo po co? Nie wyplewię też głupoty. Nawet własnej duszy nie dam rady wybielić. Wszystkie brzydkie rzeczy, grzechy i łgarstwa każdej wagi, pozdrowiły mnie któregoś poranka. Wymioty sumienia. Turpistyczna jazda bez trzymanki.
Spragniony koncertowania, stania po drugiej stronie i sprzężeń – zarówno tych gitarowych, jak i międzyludzkich.
Jest wstrętny czas, wstrętu.
Spragniona słońca.
Już niedługo zaspokoisz pragnienie koncertowania.:)
“turpistyczna jazda bez trzymanki” – oj Facet, masz za to medal :)
O, sprzężeń – dokładnie tego brakuje. Ale takich bardzo silnych, żeby trzeba było na nie zareagować.
I jak tam sprzężenia się udały?
Remedium na wszystkie brzydkie rzeczy, grzechy i łgarstwa każdej wagi – budyń kokosowy.
ech trudno się mówi. ale wiosna wielkimi krokami nadchodzi, więc i sprzężeń pewnie przybędzie :)
uśmiechnij się.
nie wyplewisz głupoty, ale faktem jest, że najciekawiej szuka sie tego co prawdopodobnie nie istnieje. I tak nie liczy się też fakt “wybielenia” a samo “wybielanie”