
#55. and it’s a cruel melody that you sing when I’m away.
05/07/2009Nie mogłem zasnąć do piątej rano. Nie śniło mi się nic, ale przewracałem się z boku na bok. W odwiedzinach przychodziły do mnie różne myśli dotyczące rozmaitych sytuacji. To, co mnie ostatnio spotkało, spotyka, spotka i spotkać może niebawem. Wszystko się pomieszało, latało nade mną, aż w końcu po dwóch godzinach walki zasnąłem.
Obudziłem się siedem godzin później. Pognieciony, jeszcze słabszy, tak mały i nieważny. Zdeptany, z leksza osamotniony, ___________ (tu, Drogi Czytelniku, dopisz jakieś fajne, interesujące Cię uczucie). Pomimo tego, że to już południe, potwory nie schowały się pod łóżko.
“Nikotyna świetnie wypełnia luki, imaginacja inaczej pracuje, a jak tego nie ma, świat rzeczywisty czasem robi przygnębiające wrażenie.”
Jeżeli kiedyś dorosnę, jeżeli kiedykolwiek przestanę być chłopcem to zbuduję maszynę do wyczuwania uczuć i nastrojów. Żeby uniknąć bycia nie zauważonym, bym nie musiał wysyłać znaków, że coś nie bangla. Nie chcę być wymagający. Ta maszyna będzie miała również funkcję zamiany miejsc w hierarchii, kiedy tylko klasnę w dłonie staną się cuda niewidy, wypadek pozornie losowy. Nie chcę być drugi, trzeci, ósmy, gdzieś daleko poza pierwszą setką, nie chcę nawet mieć takiego odczucia.
‘take me away, I might as well be yours’
Tak sobie myślę, że ostatni kwartał zleciał naprawdę szybko.
Bez kitu. Takie myśli to faktycznie potwory spod łóżka…
Zahasłowałam się. Bo tak.
użytkownik: lukrowani
hasło: lukrowani
Chyba teraz trzeba pogadać… :*