Archiwum z sierpień, 2009

h1

#69. jest silny i odważny, tylko złych ludzi bije, nie pali papierosów i wódy nie pije.

30/08/2009

Myślę, że jest coś uroczego w tym, kiedy mama mówi “Ty jesteś menda… ale kochana menda”. Fakt, mógłbym być lepszy, mógłbym częściej być skorym do wysłuchania i rozmowy.

Całkiem przyjemne były te wakacje, w dużej mierze spędzone z rudą, wiecznie niewyspaną Małolatą. Raz czy dwa się gniewałem, ale na chwilę obecną chyba lepiej trafić nie mogłem.

A teraz przede mną kolejne wyzwania.

Dzieci Kapitana Klossa – ‘Pieśń o bohaterze’

h1

#68. wszyscy zostaniemy rozdzieleni niczym sterta liści rozwiana przez wiatr.

28/08/2009

Mam kilkadziesiąt rozpoczętych utworów: pierwszy takt, drugi, trzeci… Chwilę później koniec, pomysł napotyka ścianę, wyłączam odpowiednie oprogramowanie i zajmuję się czymś innym. Piosenka miała urywać słuchaczowi dupę, ale póki co urywa się sama w sobie i w chwili obecnej jest to marny szkic szkicu, który nadaje się co najwyżej do niezobowiązującego pokazania kolegom.
Po pierwszych dniach użytkowania Facebooka (bo w akcie desperacji i z nudów/ciekawości założyłem sobie tam konto) czuję się odmóżdżony. Chyba wolę Eurogąbki.
Równie dziwnie poczułem się przychodząc pod bramę sąsiada, gdzie spore zgromadzenie znanych mi osób sączyło spokojnie piwo… Koniec końców zebrała się dość duża grupa kolegów z ulicy. Ulicy, na której za małolata kopaliśmy piłkę, jeździliśmy na rowerach, hulajnogach, deskorolkach, a teraz żłopaliśmy razem browary, kopciliśmy szlugi i używaliśmy wyrazów wulgarnych i plugawych. Sąsiad lada moment się żeni, ktoś inny ma na pieńku z dawnym dobrym kumplem… Typowe osiedlowe perypetie – czasem ktoś komuś da po mordzie, mimo że kiedyś po jednej stronie barykady siali postrach na dzielnicy.
Mniej lub bardziej świadomie czekam na przyjście jesieni. Tak, wiem, że to podobno chujowa pora roku, że zimno, mało słońca i niewiele się udaje, ale… Myślę, że z odpowiednim nastawieniem, odpowiednimi ludźmi jesień nie jest taka zła. Ja na przykład bardzo ją lubię. Na pewno bardziej niż te wszystkie fale upałów, jakie miałem nieprzyjemność w swoim życiu przejść.
Generalnie spora część poczucia własnej wartości poszła się chędożyć. A to wszystko dlatego, że nudny jestem, potrafię wymienić jednym tchem postacie ode mnie ciekawsze, które na pewno potrafią zwojować serca o wiele bardziej (nonsens!). Właściwie kocham Wrocław, to fajne miasto, ale jeżeli chodzi o mityczny i ostatnio modny Wroclove to niekoniecznie. Samoocena opadła, przykre.
Ciężko żyć wśród ludzi niekoniecznie ode mnie mądrzejszych, ale na pewno lepiej radzących sobie wśród innych. Nie lubię tego strasznie, ale ciągle wymyślam sobie kolejne argumenty przemawiające za moją teorią. Myślę, że z wiekiem zamiast normalnieć dziwaczeję i kiedyś naprawdę skończę marnie. Niezdrowe jak cholera.

A do tego dobrze się siedzi i bełkocze:
Daft Punk – ‘Voyager’

h1

#67. ulotne chwile łapię jak fotka.

25/08/2009

Nie lubię pisać nekrologów, ale czasem jakoś tak wychodzi, tak ten świat jest zbudowany. Im jestem starszy tym bardziej marudzę, ale i nie tylko to, nie o tym chciałem. Wczoraj oddawałem dla kogoś krew. Dlatego też dziwnym uczuciem jest poranna wiadomość o tym, że ta osoba odeszła, właściwie dzień po moim czynie. Tym czynie, który w połączeniu z pogodą i różnymi innymi rzeczami sprawił, że poczułem się zajebiście lekko, poczułem się potrzebny i ważny – tak jak nie czułem się już bardzo dawno… Może nawet ten czas można policzyć w latach. Pomyślałem sobie “hej, chyba się zakochałem, chyba jestem szczęśliwy, mam mnóstwo energii”. Obudziłem się z tą myślą, potem przyszło mi do głowy to, że trzeba nachapać się tej radochy, bo jest ulotna. A potem dostałem smsa, co przybliżyło mnie po raz kolejny do średniowiecznego memento mori, bo to zawsze łączy ludzi, jak Nokia.

Acid Drinkers – ‘Blues Beatdown’