h1

#85. maybe I’ll break down, maybe I’ll try.

27/10/2009

Kawa bez mleka, czarna niczym dupa samego Szatana, który zresztą stanowi temat mojej prezentacji maturalnej. Ciężko się wstaje. Nie włączam telewizora, bo wolę sobie darować grę w skojarzenia (pięć minut później: radia też nie powinienem włączać). Nie umiem pisać dialogów. Patrzę na setlistę przeznaczoną na nasz koncert w Liverpoolu… Łooo! To będzie coś. Nie dać się ponieść emocjom, a będzie hardkorowo, lecz przyjemnie. Przynajmniej mi, bo tego, czy ktoś widzi sens i jakiś wątły przekaz w tym, o czym śpiewam, to już nie wiem. I jedna druga słowa “Kokoś”. Jedna dzisiejsza, poranna, na pierwszy rzut oka onomatopeiczna myśl.

Ko?

The Mars Volta – ‘Teflon’

3 komentarzy

  1. mam materiały z antropologii diabła jakby coś ;P


  2. Ja w sumie też, ale w tym wypadku się cieszę naprawdę.
    Nie lubię czarnej kawy.
    Jaki masz dokładnie ten temat ?


  3. Szalejesz. ;)



Dodaj komentarz