
#89. papieros za papierosem i moja głowa w pralce.
06/11/2009Raz robiło się ciepło, raz wiało, raz kropił deszcz. A kiedy było po wszystkim wyszło słońce. Chłonąłem je jakbym przeprowadzał fotosyntezę, szedłem przed siebie, pewny swojego, z muzyką na uszach i fraszką w głowie, gdyż jedynie taka forma odpowiadała sytuacji. Aż do głowy wprost z piosenki zawitał ten wers:
‘and when you lose control…’
To było coś, czego za żadne skarby nie chciałem wpuścić do łba.
Prócz tradycyjnego już smaku porażki w ustach czuję coś jeszcze. To wiatr, który niesie zapach niesprecyzowany. Pochodzenie zapachu znam, lecz jego istnienie można łatwo zakwestionować. Pewnie jest to wymysł mojego mózgu, tak na poprawę humoru. Trudno powiedzieć coś o czymś opartym jedynie na podejrzeniach. Ale to jest nieważne, mam inne rzeczy na głowie. Nie mogę już ze sobą wytrzymać, odliczam dni, czekam, zadaję różne pytania, różne pozornie (albo i realnie) głupie rzeczy, generalnie to nic nowego.
Głowa w pralce to nic. Moja głowa jest na śmigle helikoptera w powietrzu ;]
Nie no wiesz, jest taki pan, który mi to często wypomina, ale u niego to akurat przejaw sympatii. :) Zresztą aktualnie jest moim muzycznym bogiem, mógłby się w końcu z kuzyneczką hajtnąć, to rodziną będziem.
A może ten zapach jednak…? ;)
:*
widziałam Cię dzisiaj.
stan był bardzo znośny, a zdarzenie miało miejsce na czekoladowej ulicy w towarzystwie niejakiego Tomka K.
dawno nie widziałam królika