Archiwum kategorii ‘nie do końca serio’

h1

#105. wiele dróg, wiele myśli, daj Bóg żebym był w tym miejscu, gdzie mam być jak najbliżej prawdy.

17/12/2009

Przede mną leży najnowszy numer miesięcznika ukazującego się na moim osiedlu. Zwykle pojawia się z opóźnieniem, zwykle lwią część tych dwunastu stron w stylistyce monochromatycznej zajmują reklamy. To zrozumiałe, wszak gazeta ma nakład tysiąc sztuk, tworzona jest pro publico bono i rozdawana za darmo, a jakoś muszą się te wydatki dwuosobowej redakcji zwrócić… Nie ma zbytnio o czym czytać, ale są na tym świecie ludzie żądni kilku kartek z peryferii dużego miasta – egzotyczna sprawa dla mieszkanek centrum. Ktoś zniszczył krzyże na osiedlowym cmentarzu, zaraz obok już od kilku lat jest nieoświetlony, niewykończony chodnik. Autobusy się spóźniają, coś się burzy, coś się buduje. Zwyczajne życie na osiedlu, z którego wszyscy się śmieją. Osiedla którego nie lubię, co niewątpliwie wyssałem z mlekiem matki.

Rok się kończy, z czym wiążą się różne rzeczy. Machnąć podsumowanie, kupić nowy kalendarz, znaleźć miejsce na sylwestrowe upodlenie się (tak przy okazji – nie lubię sylwestrów). Kreatywnie spędzić tych kilka wolnych dni, tęsknić. Wymyślać bzdurne postanowienia noworoczne, których się nie spełni. Zaliczyć przedostatnie półrocze (bo nie byłbym sobą gdybym nie kończył każdego semestru z co najmniej jednym zagrożeniem na głowie). Świąt nie będzie – nie ma komu, nie ma dla kogo się tym tematem zajmować. Spadł pierwszy śnieg. Życzę sobie, by szybko stopniał. Przyjdzie odwilż, nie obudzi mnie sen?

Żeby nie było zbyt smutno to na koniec zdjęcie z misiami. Chłopaki ze zdjęcia siedzący po mojej lewej to ludzie, którzy nie pozwalają mi na nudę i dół. Ten pośrodku twierdzi, że nerwy lubią ciepło, więc po różnych zabiegach paraduje po mieście z kocem na dłoni. A wyraz twarzy tego najbardziej na prawo kruszy materię i wykrzywia cały wszechświat.


The Mars Volta – ‘Miranda, That Ghost Just Isn’t Holy Anymore’

h1

#101. wypalę naraz siedem paczek papierosów superlight mentolowych.

07/12/2009

Czeski film. Nie wiem, czy to moja ulubiona knajpa, ale nie wiedzieć czemu trafiam tam dość często. Dla Pana kawa, dla Pani shake orzechowy. ‘Orzechy zapchają Ci słomkę i będziesz miała kanałowe’. Michałki. Razem z krówkami tworzą cukierkowy duet, który już zawsze będzie się kojarzyć ze mną. ‘Po co jest szpikulec w parasolce?’ Wyjść na miasto i krytykować świąteczną tandetę wylewającą się z rynku. Pojechać na piwo na drugi koniec miasta z ponad dwumetrowym kolegą w bagażniku Fiata Punto. Czekolada mleczna z nadzieniem żurawinowym. Telefon od siostry: ‘cześć Zdzichu, wszystkiego najlepszego’.

Lubię swoje imię. Miłe imieniny.

Chupacabras & Marcin Świetlicki – ‘Dlatego, że mnie nie chcesz’

h1

#100. when all the worms come crawlin’ out of your head.

05/12/2009

Jest Mikołaj, jest Majk. To podstawa trudnej nauki, jaką bez wątpienia jest mikologia. Mikologia to wbrew pozorom nie nauka o grzybach (jak podaje Wikipedia), a o Mikołaju. Niewielu jest takich, którzy ją pojęli w większym stopniu.
Jedni poznają wpierw Mikołaja, inni w pierwszej kolejności trafiają na Majka. Potem te dwa obozy między sobą rozmawiają i zachodzi dziwna sytuacja, kiedy to jedna strona nie wierzy drugiej, że aż takie nieporozumienie zaszło. Bo mikologia to dziedzina ponoć ciekawa, ale przy tym pełna sprzeczności i absurdu.
Prócz Mikołaja czy Majka są inne wersje – ciągle coś odkrywam i nawet nie wiem, jak to nazwać. Wcielenia pełne narcyzmu, bezczelne, agresywne, stworzone by za nimi nie nadążać czy wręcz przeciwnie – uznać za przewidywalne do granic możliwości. Cała galeria na swój sposób pomylonych postaci. Na każdy dzień ktoś inny.

A Ty jak pojmujesz mikologię?

—-
Setna notka. Że też mi się chciało tyle tu pisać.

The Mars Volta – ‘Inertiatic ESP’