Archiwum kategorii ‘o sobie’

h1

#108. those nicotine stains on his every word.

28/12/2009

Koniec roku? No koniec roku… Co w związku z tym? Zmiana cyferki, koniec dekady (na co bym nie zwrócił uwagi gdyby nie towarzystwo z forum Winyla)… No i podsumowanie. Jak zawsze (chyba się to czwarty rok ciągnie) patrzę na minione dwanaście miesięcy. Co tym razem mam do powiedzenia w temacie “opowieści dziwnej treści straight outta Mikołaj”?

Read the rest of this entry ?

h1

#106. wypierdalaj, pędzę zdobywać świat.

23/12/2009

’she’s falling, she’s still falling’

Inna przestrzeń. Alternatywny świat, który ciągle zderza się z tym rzeczywistym. Kolizja a’la speedball, gdzie ta realność pobudza, a kosmos ze słuchawek hamuje. Pobudka.

Święta, święta, święta – co roku to samo. Wielkie powroty, ale ja w tym zbyt głęboko nie siedzę, patrzę sobie tylko jak do innych przychodzi dzień. Triumfalnie schodzą się, wszyscy razem, hej kolęda, kolęda. Dni nerwów, ale nie tych wycinanych, a tych żywych. Ruszysz raz na jakiś czas i po jabłkach. Pytam, dostaję taką odpowiedź, jakiej się spodziewałem – nosz kurwa. Ale zapytać warto. A to wszystko pod wezwaniem najświętszego jarmarku bożonarodzeniowego, kiczowatego na całej długości.

Powiem tak. Prędzej czy później każda rewolucja pożera własne dzieci. Wymyśliłem sobie pisanie scenariusza, stopniowanie napięcia – raz crescendo, potem diminuendo, niby wyciszam, ale tak naprawdę to tylko mezzoforte, dość głośno i jeszcze z echem. Wszystko w jakimś dziwnym metrum typu 7/8, które jest ni do tańca, ni do różańca. Ale nawet to spierdolę i przestanę kontrolować. Tak naprawdę wszyscy zachowujemy się trochę jak dzieci, które nie mogą dostać czegoś, na czym im zależy. Pan sytuacji? Może tak, ale na pewno nie swojej prywatnej.

To może tryb kurtyzany? Nie, przechodzenie z rąk do rąk mnie nie interesuje, gdyż łatwo wtedy przybrać nieświadomie nieco inną rolę. Uważasz się za macho skaczącego z kwiatka na kwiatek, pożeracza niewieścich serc? Uważaj chłopcze, w tym swoim pędzie role mogą się odwrócić i to Ty możesz stać się synonimem dziwki. Tak jest, bycie towarem, nomen omen, puszczonym w obieg i podlegającym wymianie to nie jest to, czego chcę.

’cause you’re an asshole, you’re an asshole
that’s right
you’re an asshole, you’re an asshole
yes, yes’

A teraz uważajcie, bo kiedyś może przyjść dzień, w którym wszystko stanie przed oczami, wzbudzając żal z powodu własnych czynów. Nie chcę nikogo straszyć, ale gdy patrzę na to, co się czasami wyprawia, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to ja – najmniej ciekawy spośród tych fantastycznych młodzieńców, jakich we Wrocławiu jest pełno – mogłem dać najwięcej.

Frank Zappa – ‘Broken hearts are for assholes’

Wesołych świąt dla wszystkich. Miejcie z tego jakiś pożytek.

h1

#105. wiele dróg, wiele myśli, daj Bóg żebym był w tym miejscu, gdzie mam być jak najbliżej prawdy.

17/12/2009

Przede mną leży najnowszy numer miesięcznika ukazującego się na moim osiedlu. Zwykle pojawia się z opóźnieniem, zwykle lwią część tych dwunastu stron w stylistyce monochromatycznej zajmują reklamy. To zrozumiałe, wszak gazeta ma nakład tysiąc sztuk, tworzona jest pro publico bono i rozdawana za darmo, a jakoś muszą się te wydatki dwuosobowej redakcji zwrócić… Nie ma zbytnio o czym czytać, ale są na tym świecie ludzie żądni kilku kartek z peryferii dużego miasta – egzotyczna sprawa dla mieszkanek centrum. Ktoś zniszczył krzyże na osiedlowym cmentarzu, zaraz obok już od kilku lat jest nieoświetlony, niewykończony chodnik. Autobusy się spóźniają, coś się burzy, coś się buduje. Zwyczajne życie na osiedlu, z którego wszyscy się śmieją. Osiedla którego nie lubię, co niewątpliwie wyssałem z mlekiem matki.

Rok się kończy, z czym wiążą się różne rzeczy. Machnąć podsumowanie, kupić nowy kalendarz, znaleźć miejsce na sylwestrowe upodlenie się (tak przy okazji – nie lubię sylwestrów). Kreatywnie spędzić tych kilka wolnych dni, tęsknić. Wymyślać bzdurne postanowienia noworoczne, których się nie spełni. Zaliczyć przedostatnie półrocze (bo nie byłbym sobą gdybym nie kończył każdego semestru z co najmniej jednym zagrożeniem na głowie). Świąt nie będzie – nie ma komu, nie ma dla kogo się tym tematem zajmować. Spadł pierwszy śnieg. Życzę sobie, by szybko stopniał. Przyjdzie odwilż, nie obudzi mnie sen?

Żeby nie było zbyt smutno to na koniec zdjęcie z misiami. Chłopaki ze zdjęcia siedzący po mojej lewej to ludzie, którzy nie pozwalają mi na nudę i dół. Ten pośrodku twierdzi, że nerwy lubią ciepło, więc po różnych zabiegach paraduje po mieście z kocem na dłoni. A wyraz twarzy tego najbardziej na prawo kruszy materię i wykrzywia cały wszechświat.


The Mars Volta – ‘Miranda, That Ghost Just Isn’t Holy Anymore’