Rocznica odzyskania niepodległości. Znowu jesteśmy wolni i niezależni. Wciąż nie mogę popaść w zniewolenie, co niektórym leży, niektórym zwisa, a niektórym stoi – na przykład jak ość w gardle przy wigilijnym stole. Nałogi, w których notabene mam szerokie pole do popisu, są jedynie wyjątkiem potwierdzającym tezę o braku jakichkolwiek perspektyw zaborczych. Trzymają mnie w swych szponach, żyję z nimi na zasadzie handlu wymiennego… Motyw dupy zbitej w literaturze, omów na wybranym przykładzie.
Nie jest też tak, że ja zachcianki swoje spełnię na raz, dwa, trzy… Przed Państwem pan Nieogar, pan Wyjebanie, Cholernie Niecierpliwy Człowiek.
Spójrz, upiekłem ciasto, by nieco osłodzić swoje zgorzkniałe filozofie, uspokoić nerwy, które ostatnio Tobie zszargałem – bo cukier ich nie ukoi, lecz cynamon to faworyt konkursu. W dniu niepodległości czas płynął niesamowicie powoli, tak jak powinien. Wciąż zamykam oczy, na powiekach od wewnątrz namalowałem sobie świat równoległy, który zresztą nie zawsze się sprawdza – this station is non-operational. Zafundowałem sobie coś na kształt ostrych prochów zmieniających percepcję. Nie wiem na ile mi tego starczy, ale na pewno po rozdzieleniu się na trzy idę w zatracenie, tak troszkę.
A Ty, Posiadaczko prezentu gwiazdkowego w postaci koszulki z kurczakiem, znów stałaś się moją Powierniczką, gdzie lokuję swoje paranoje. Dziękuję. Chociaż jest jeden szkopuł – wciąż zastanawiam się nad sensem zwierzania się, skoro każdy ma wystarczająco dużo swoich problemów. Czasem lepiej się zamknąć, czasem lepiej nie zamęczać osób postronnych. Nie karmić, nie robić zamieszania – chyba że w słusznej sprawie.
At The Drive-In – ‘One armed scissor’