Archiwum kategorii ‘o sobie’

h1

#93. sputnik sickles down in the seats.

17/11/2009

Pewnego dnia widziałem świat przy pomocy aury. To było chore – patrzyłem na twarze, widziałem wokół nich czarną poświatę. Trupie twarze pełne konfliktu. Napięcie wisiało w powietrzu, patrzyłem im w oczy, widziałem czerń, szarość, zapadłe policzki. Dzisiaj do końca nie wiem, czy to przyniosła rzeczywistość, czy może były to kolejne krótkie serie snu. Pewny jest fakt, że tak się kończą zabawy myślowe, polegające na skakaniu po tematach – począwszy od śmierci, przemierzając przez Boga, kończąc na pieczeniu ciasta.

Przyjdzie taki dzień, kiedy gęstą atmosferę spokoju przeszyje krzyk. To krzyk rozpaczy czy może opętany szał radości? Cholera wie.

At the Drive-In – ‘Rascuache’

h1

#92. necro is the velcro on the charred appendage.

15/11/2009

Patrzę przez okno, a tam ku mojemu zdziwieniu złota, polska jesień. Zachciało mi się przejścia pieszo całej ulicy Powstańców Śląskich, zajść nawet dalej, tak jak to drzewiej bywało. Długi, przyjemny spacer, jednak nie samotny. Znowu napchałbym Ci głowę pierdołami o dawnym i obecnym Wrocławiu, znowu dałbym się poznać. A potem mi się przypomniało, że aktualnie nie mamy czasu. Nie weszliśmy jeszcze na poziom, który pozwoliłby na prawidłową konsumpcję takiej chwili. No i już nic nie będzie takie samo, nie będzie żadnego deżawi, tylko lekka modyfikacja. Cóż za barwna relacja, nie zaprzeczysz.

Ale kiedyś pójdziemy, bo przecież jeszcze nie stworzyłem obiecanej dawno temu trasy ’srogiego spaceru’.

At the Drive-In – ‘Chanbara’

h1

#91. I write to remember.

11/11/2009

Rocznica odzyskania niepodległości. Znowu jesteśmy wolni i niezależni. Wciąż nie mogę popaść w zniewolenie, co niektórym leży, niektórym zwisa, a niektórym stoi – na przykład jak ość w gardle przy wigilijnym stole. Nałogi, w których notabene mam szerokie pole do popisu, są jedynie wyjątkiem potwierdzającym tezę o braku jakichkolwiek perspektyw zaborczych. Trzymają mnie w swych szponach, żyję z nimi na zasadzie handlu wymiennego… Motyw dupy zbitej w literaturze, omów na wybranym przykładzie.
Nie jest też tak, że ja zachcianki swoje spełnię na raz, dwa, trzy… Przed Państwem pan Nieogar, pan Wyjebanie, Cholernie Niecierpliwy Człowiek.

Spójrz, upiekłem ciasto, by nieco osłodzić swoje zgorzkniałe filozofie, uspokoić nerwy, które ostatnio Tobie zszargałem – bo cukier ich nie ukoi, lecz cynamon to faworyt konkursu. W dniu niepodległości czas płynął niesamowicie powoli, tak jak powinien. Wciąż zamykam oczy, na powiekach od wewnątrz namalowałem sobie świat równoległy, który zresztą nie zawsze się sprawdza – this station is non-operational. Zafundowałem sobie coś na kształt ostrych prochów zmieniających percepcję. Nie wiem na ile mi tego starczy, ale na pewno po rozdzieleniu się na trzy idę w zatracenie, tak troszkę.

A Ty, Posiadaczko prezentu gwiazdkowego w postaci koszulki z kurczakiem, znów stałaś się moją Powierniczką, gdzie lokuję swoje paranoje. Dziękuję. Chociaż jest jeden szkopuł – wciąż zastanawiam się nad sensem zwierzania się, skoro każdy ma wystarczająco dużo swoich problemów. Czasem lepiej się zamknąć, czasem lepiej nie zamęczać osób postronnych. Nie karmić, nie robić zamieszania – chyba że w słusznej sprawie.

At The Drive-In – ‘One armed scissor’