Archiwum kategorii ‘potwory spod łóżka’

h1

#87. Eleanor Rigby picks up the rice in the church where a wedding has been.

02/11/2009

Wcale bym się nie zdziwił, gdyby kiedyś przyszedł dzień, w którym obrzydzę do siebie cały świat. Już nawet nie chodzi o to, że ludzie których pragnę wyjadą i zapomną. Po prostu zostaną, ale na wspomnienie o mnie będą reagować przekleństwami. A tego nie chcę, więc przez cały czas szukam tego i tamtego.

Frank Zappa – ‘Willie the Pimp’

h1

#83. zamawiam Wszystkich Świętych i piję aż do dna.

19/10/2009

‘Wszystko, co było głębokim, powstało tylko z rozpaczy ostatecznej i zwątpienia.’
[S.I. Witkiewicz]

Na końcu rzędu lekarzy, których ostatnio odwiedzam ustawia się kolejny. Jakie to dziwne, że tak wiele zależy od tak niewielu.


Dzisiaj nie polecam konkretnej piosenki, a całą płytę. Lech Janerka – ‘Dobranoc’. Jeżeli miałbym wybrać trzy płyty, które od początku do końca definiują to, czym raz się zachwycacie, innym razem całkowicie o tym zapominacie, a czasem wręcz tego nie cierpicie i nazywacie pustym, lecz niezależnie od wszystkiego nazywacie to moim imieniem, ten album byłby pierwszy.

h1

#77. papieroch sterczy z ust jak jezusowy gwóźdź.

02/10/2009

Kolejny poranek. Szósta rano, a ja leżę w pozycji embrionalnej. W radiu tradycyjnie poranna papka, gówno bez większego przekazu. Powoli robi się jasno, powoli tracę temperaturę ciała, powoli łzy cisną się do oczu i spływają kącikami oczu, po policzkach na poduszkę. Dzień dobry Wrocławiu.
I chwilowo nie widzę sojusznika, ni ćwierć, kurwa jego mać, ukojenia. Bo któż by sobie poradził z tym lepiej niż ja sam? Może wyjdę z tego cało i przekuję to w sukces, albo może gdzieś po drodze złamię sobie kark w imię wszystkich mieszkańców urojonych miast, znudzonych rozmowami z samym sobą. Ludzi z fatalnymi zębami i krzywym zgryzem. Jestem na właściwej drodze, póki nikt nie wrzuci na plecy kolejnego bagażu, bo wtedy zmieniam kurs – mam takie rozwidlenie dróg i spod tego tobołka wielkiego nie widzę, czy pójść na lewo, czy może na prawo. Chociaż to się czasem zmienia – lewe z reguły oznacza coś gorszego, ale niekoniecznie. I odwrotnie.
Jak mniemam to taka słabość chwilowa. Odgrażam się, że osiwieję, ale to i tak się nie uda. Chociaż w sumie nie miałbym nic przeciwko.

‘if I could fall into you
I’d let you swallow me
so I could see you from the inside’

Lech Janerka – ‘Wstaję’