<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>21st century schizoid man. &#187; społecznie</title>
	<atom:link href="http://nikolajewicz.wordpress.com/category/spolecznie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nikolajewicz.wordpress.com</link>
	<description>lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. bo jak opowiecie - zaczniecie tęsknić.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Nov 2009 15:19:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='nikolajewicz.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/c724081ceda49301811599e88a766651?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>21st century schizoid man. &#187; społecznie</title>
		<link>http://nikolajewicz.wordpress.com</link>
	</image>
			<item>
		<title>#60. czasami jestem podobny śmiertelnie do wszystkich innych hamburgerów.</title>
		<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/24/60-czasami-jestem-podobny-smiertelnie-do-wszystkich-innych-hamburgerow/</link>
		<comments>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/24/60-czasami-jestem-podobny-smiertelnie-do-wszystkich-innych-hamburgerow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 15:04:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[o innych]]></category>
		<category><![CDATA[o sobie]]></category>
		<category><![CDATA[potwory spod łóżka]]></category>
		<category><![CDATA[społecznie]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[hamburger]]></category>
		<category><![CDATA[Jonasz]]></category>
		<category><![CDATA[Ona]]></category>
		<category><![CDATA[rysunek]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nikolajewicz.wordpress.com/?p=313</guid>
		<description><![CDATA[Prolog:
&#8216;pierwsza warstwa: skóra
druga warstwa: krew
trzecia warstwa: kości
czwarta warstwa: dusza&#8217;
Come in&#8230;

Pierwsza warstwa:
Czegokolwiek by się nie powiedziało to i tak rozmowa zejdzie na temat chędożenia, tak już jesteśmy lipnie skonstruowani. Noc spędzona z osobą płci przeciwnej bliską sercu nie zawsze wiąże się z szeroko pojętym zaspokajaniem się, a może zlecieć na rozmowie. Szkoda, że ludzie mylą pojęcia [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=313&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><strong>Prolog:</strong><br />
<em>&#8216;pierwsza warstwa: skóra<br />
druga warstwa: krew<br />
trzecia warstwa: kości<br />
czwarta warstwa: dusza&#8217;</em></p>
<p>Come in&#8230;</p>
<p><span id="more-313"></span><br />
<strong>Pierwsza warstwa:</strong><br />
Czegokolwiek by się nie powiedziało to i tak rozmowa zejdzie na temat chędożenia, tak już jesteśmy lipnie skonstruowani. Noc spędzona z osobą płci przeciwnej bliską sercu nie zawsze wiąże się z szeroko pojętym zaspokajaniem się, a może zlecieć na rozmowie. Szkoda, że ludzie mylą pojęcia albo tak sobie upraszczają niektóre rzeczy. Szkoda, że sprowadzamy wszystko do skrótów myślowych i słów-kluczy: &#8220;wagina&#8221;, &#8220;hiszpan&#8221;, &#8220;kuśka&#8221;, &#8220;kohones&#8221;.</p>
<p><strong>Druga warstwa:</strong><br />
Przede wszystkim przydałby mi się odpoczynek. Odpoczynek?! Przecież Ty całe życie się opierdalasz! No, ale jakaś pustelnicza akcja, jak to chowam wszystkie moje gitary po kątach pokoju, tak by na żadną nie patrzeć. Biorę Ankę, biorę najpotrzebniejsze rzeczy i jedziemy gdzieś przed siebie. Głowa ostatnio jest pełna pomysłów, aczkolwiek gorzej jest z ich realizacją, bo albo brak chęci, albo akceptacji, albo w najgorszym wypadku brakuje słów, a idea gdzieś ulatuje. Zobaczymy, co przyniesie dzień następny, a potem następny i następny. Myślałem sobie na wszelki wypadek, co mógłbym robić gdyby nie ten hałas &#8211; w sumie brak głębszych refleksji, bo oduczyłem się już wielu przydatnych rzeczy.</p>
<p>Ale muszę powiedzieć, że rysowanie to trudna sztuka &#8211; kiedy biorę do ręki ołówek, po latach przerwy od jakiegokolwiek szkicowania, wiem, że mam ochotę zrobić na kartce syf, zlew powszedni taki jak poniższy, a brakuje umiejętności. Czasy, w których aktywnie uczęszczałem do Młodzieżowego Domu Kultury na ceramikę. Gumka do mazania płonie, kartka szarzeje pod naciskiem ciągu kreska-gumka-kreska-gumka, z wielkim trudem przychodzą jakieś postępy, przedmioty i postaci dopiero po wielu próbach zaczynają wyglądać względnie humanitarnie, ale marzenie o wykończeniu tego, co już zacząłem, a co jest dla mnie egzotyczne i świeże, działa dość mocno. Chociaż przyznaję, że trochę boję się obciachu.</p>
<p>Deep&#8230;</p>
<p><strong>Trzecia warstwa:</strong><br />
Miasto jak zwykle tonie w kulcie najebki, co w sumie mocno kusi i relaksuje, przecież tak łatwo temu się poddać, nawet przez chwilę nie zastanawiając się po co. Nigdy nie myślałem nad tym, po co spożywam alkohol w ilościach różnych i czy tak naprawdę jest mi to potrzebne. <em>Po sobotnich balach chodniki zarzygane</em>. Centrum ma zapach rozlanego piwa, szlugów, trawy, czasem czegoś mocniejszego, to przecież jest niezbędne do życia. Źródło inspiracji, jakby już nie można było wymyślić czegokolwiek bez takich a takich substancji, jakby jakiekolwiek spotkanie towarzyskie nie mogło już nigdy obyć się bez takich a takich używek i robienia takich a takich rzeczy. Jakbym był imprezową bestią. Martwię się, a Wy jeszcze nie ustaliliście, co jest tego przyczyną. Albo już wiecie i w rytmie jakiegoś miauczenia o tym, że Babilon jest be a rasta jest cacy cytujecie Pustki, że <em>everybody must get stoned</em>. W dupie to mam, ale z jednym muszę się zgodzić &#8211; czasem w tym życiu po prostu nie da się być trzeźwym.</p>
<p><em>&#8216;Zresztą nie ma na świecie nocnego lokalu, w którym by można długo wysiedzieć na trzeźwo. Chyba że jest z Tobą dziewczyna naprawdę zabójcza.&#8217;</em></p>
<p>Stoję w tłumie, tłum ociera się o mnie z każdej strony. Czuję jak z ciał unosi się smród zepsucia, bo ludzie (podobnie do ryb) psują się od głowy. Fikcja miesza się z prawdą.</p>
<p><strong>Czwarta warstwa:</strong><br />
<em>&#8216;Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: «Wstań, idź do Niniwy &#8211; wielkiego miasta &#8211; i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana.&#8217;</em><br />
[Jon 1, 1-3]</p>
<p>Deeper&#8230;</p>
<p><strong>Piąta warstwa:</strong><br />
Palce sfeminizowanego świata zniszczone detergentami. To tutaj za rzekome krzywdy lat minionych nakręca się spiralę niechęci do tego czy tamtego, ciągnie się to nieprzyjemnie i w nieskończoność. Dlaczego? Puste butelki o pojemności popularnej ćwiartki są w wewnętrznej kieszeni kurtki, tam gdzie zawsze. Dlaczego? Wygląda na to, że nieufność mamy we krwi, dlaczego? A Twoja androgeniczna troska jest miła, ale gdzie kurwa byłeś przez ostatnie sześć lat? Pamiętasz jak układałeś dla mnie Nikołajewiczową listę przebojów, piramidę praw, obowiązków i potrzeb?</p>
<p><strong>Szósta warstwa:</strong><br />
Masz tylu fajnych, ciekawych i przebojowych znajomych. Nie wiem, kto ma więcej kolorów &#8211; ja czy oni. Na pewno te kolory są podobne tylko w minimalnym stopniu, a ja zastanawiam się, czemu akurat to ja zostałem wybrany. <em>Jealousy is a bitch</em>. Skąd wzięła się zasada przyciągających się przeciwieństw? Och, nieważne &#8211; uwielbiam Cię, <em>wyciągam do Ciebie ręce by mieć Ciebie więcej</em>. Łapy innych poucinam, oczy wydłubię łyżeczką, jak to się śmialiśmy oglądając historie w stylu &#8220;Slumdog. Milioner z ulicy&#8221;.</p>
<p><strong>Epilog:</strong><br />
<em>&#8216;czasami jestem hamburgerem<br />
sterczy ze mnie sałata i musztarda cieknie<br />
czasami jestem podobny śmiertelnie<br />
do wszystkich innych hamburgerów&#8217;</em></p>
<p>Tak bardzo odstaję od reszty. A jednocześnie tak bardzo zlewam się z tłem.<br />
I się uzewnętrzniłem po chuju fest.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nikolajewicz.wordpress.com/313/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nikolajewicz.wordpress.com/313/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nikolajewicz.wordpress.com/313/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nikolajewicz.wordpress.com/313/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nikolajewicz.wordpress.com/313/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nikolajewicz.wordpress.com/313/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nikolajewicz.wordpress.com/313/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nikolajewicz.wordpress.com/313/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nikolajewicz.wordpress.com/313/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nikolajewicz.wordpress.com/313/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=313&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/24/60-czasami-jestem-podobny-smiertelnie-do-wszystkich-innych-hamburgerow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/da856ab9297b885382d05e8d85fc32c8?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Nikołajewicz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>#56. kobiety kochają supermarkety, mężczyźni kochają kobiety, i jest od tego wojna.</title>
		<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/08/56-kobiety-kochaja-supermarkety-mezczyzni-kochaja-kobiety-i-jest-od-tego-wojna/</link>
		<comments>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/08/56-kobiety-kochaja-supermarkety-mezczyzni-kochaja-kobiety-i-jest-od-tego-wojna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 23:29:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[o innych]]></category>
		<category><![CDATA[społecznie]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[narzekanie]]></category>
		<category><![CDATA[porno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nikolajewicz.wordpress.com/?p=297</guid>
		<description><![CDATA[Podobno mężczyźni są straszni, wszyscy jak jeden mąż (nomen omen?) są beznadziejni. Podobno czasem mają problem z myśleniem &#8211; za dużo myślenia główką, a za mało głową. Oczywiście w scenariuszu jest taka opcja, naniesiona ołówkiem, napisana drobnym maczkiem &#8211; od małego z wypiekami na twarzy oglądamy zabrudzone świerszczyki znalezione na budowie, a porzucone wcześniej przez [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=297&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Podobno mężczyźni są straszni, wszyscy jak jeden mąż (nomen omen?) są beznadziejni. Podobno czasem mają problem z myśleniem &#8211; za dużo myślenia główką, a za mało głową. Oczywiście w scenariuszu jest taka opcja, naniesiona ołówkiem, napisana drobnym maczkiem &#8211; od małego z wypiekami na twarzy oglądamy zabrudzone świerszczyki znalezione na budowie, a porzucone wcześniej przez robotników, w gimnazjum cytujemy sobie nieliczne dialogi padające w różowych filmach o hydraulikach, potem idziemy dalej i chyba właśnie wtedy, po klasowym obiegu pornosów, po próbach obłapiania koleżanek przy &#8220;wolnych&#8221; na szkolnych dyskotekach (ale to była opcja <em>tylko dla orłów</em>), dzielimy się na mniejsze oraz większe grupy. Podział następuje na podstawie podejścia do płci przeciwnej, wyrobionego nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie. Wtedy zdarza się typ romantyka (przegrany raczej, nie polecam), typ macho, typ &#8220;porucham-i-spadam&#8221; i pewnie jakieś inne, które aktualnie mi do głowy nie przychodzą. Tak sobie myślę, przyznaję, że beztroski hedonizm mnie obrzydza, że puste uciechy to nie jest mój ekosystem &#8211; ja tylko obserwuję i mogę od czasu do czasu pod nosem skomentować czymś w stylu &#8220;o ja pierdolę&#8221;. Tak czy siak z biegiem lat w pewnych kwestiach na linii kobiety-mężczyźni nasila się pandemia niezrozumienia, bo bez niej tak naprawdę nie ma nic, a jest dużo nie zawsze dobrych odczuć.</p>
<p>No, to teraz trochę lżej, może nawet wakacyjnie.</p>
<p>To, co ja tam niżej napisałem, w notce poprzedniej to taki efekt pozostawiania dziecka samego w domu, bez nadzoru osób odpowiedzialnych. Lubię sobie pojojczeć w samotności, ale chyba nie na długo.</p>
<p>A w ramach nudy wakacyjnej założyłem sobie konto na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Twitter" target="_blank">Twitterze</a>. Perspektywa pisania mikrowpisów o ograniczonej długości (do stu czterdziestu znaków!) wydaje mi się głupia, ale jak widać dałem się złapać w TwitMacki. Zresztą nie tylko ja &#8211; skoro nawet Barack Obama ma konto na Twitterze&#8230; Jakby kogoś interesowało to link wśród innych odsyłaczy gdzieś z boku sprytnie umieściłem.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nikolajewicz.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nikolajewicz.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nikolajewicz.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nikolajewicz.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nikolajewicz.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nikolajewicz.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nikolajewicz.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nikolajewicz.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nikolajewicz.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nikolajewicz.wordpress.com/297/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=297&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/08/56-kobiety-kochaja-supermarkety-mezczyzni-kochaja-kobiety-i-jest-od-tego-wojna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/da856ab9297b885382d05e8d85fc32c8?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Nikołajewicz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>#54. I don&#8217;t wanna be a superhero, never really cared about society.</title>
		<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/02/54-i-dont-wanna-be-a-superhero-never-really-cared-about-society/</link>
		<comments>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/02/54-i-dont-wanna-be-a-superhero-never-really-cared-about-society/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 20:45:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[o innych]]></category>
		<category><![CDATA[społecznie]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nikolajewicz.wordpress.com/?p=286</guid>
		<description><![CDATA[- Macie może papierosa?
- Mamy&#8230;
- Ty jesteś Mikołaj, prawda?
- Yyyy&#8230; No tak.

Nieco zaskoczony kiwam głową twierdząco, gdyż jakby nie patrzeć, ma rację, jej podejrzenia zgodne są ze stanem faktycznym. Z twarzy jej w ogóle nie kojarzę, jedni są podobni do Jennifer Aniston, inni do Dżordża Kluneja, a jeszcze inni z twarzy są podobni do nikogo. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=286&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>- Macie może papierosa?<br />
- Mamy&#8230;<br />
- Ty jesteś Mikołaj, prawda?<br />
- Yyyy&#8230; No tak.</p>
<p><span id="more-286"></span><br />
Nieco zaskoczony kiwam głową twierdząco, gdyż jakby nie patrzeć, ma rację, jej podejrzenia zgodne są ze stanem faktycznym. Z twarzy jej w ogóle nie kojarzę, jedni są podobni do Jennifer Aniston, inni do Dżordża Kluneja, a jeszcze inni z twarzy są podobni do nikogo. I czekam na to, aż koleżanka wymieni nazwę któregoś z zespołów, z którym miałem coś wspólnego, ale nic z tych rzeczy &#8211; ona przywaliła z zupełnie innej mańki:</p>
<p>- Ty masz photobloga, prawda?<br />
- Miałem.<br />
- Wow&#8230; Twój photoblog był jednym z najinteligentniejszych jakie czytałam&#8230; I tak niewielu ludzi interesuje się twórczością Beksińskiego&#8230;</p>
<p>I tak oto zaczęła się ta rozmowa. Zdarzało się być zaczepionym na ulicy z pytaniem &#8220;Ty śpiewasz w TMK, nie?&#8221;, ale tego jeszcze nie grali. Wychodzi na to, że wystarczy raz umieścić na photoblogu obraz Beksińskiego, by zostać posądzonym o bycie koneserem sztuki. Koleżanka naciera, drąży temat szeroko pojętej sztuki &#8211; przez obrazy, zaczyna pytać o filmy, kręcić nosem na moje ulubione. Mój zaskoczony (i trochę rozbawiony) kompan idzie do baru po kolejne piwo.</p>
<p>- Mikołaj, podoba mi się to, że piszesz wiersze&#8230; Ja sama też piszę. Znajomi potrafią rozkminiać po kilka godzin moje wiersze, oczywiście te, które mają sens, kiedyś mi to nie wychodziło, ale teraz jest lepiej. Tak niewielu facetów pisze wiersze szczerze, wiesz, próbują poderwać dziewczynę na to, że niby coś piszą. A u Ciebie widziałam autentyzm. Podobało mi się szczególnie jedno zdanie: <em>&#8220;smakujesz mi dzisiaj wyjątkowo&#8221;</em>. Było świetne.</p>
<p>Moja rozmówczyni jest pijana. Ale to nie zmienia faktu, że rozmowa idzie w dziwnym kierunku, bo zaczyna to wyglądać jak wieczór autorski z właścicielem jednego z miliarda fotoblogów, które kiedyś tam były aktywne. Wegetariańskie żarcie, wegetariańska herbata, kadzidełka z mielonych kości, autografy, świece, rozmowy o szantach, hare hare. Kolega wraca z baru.</p>
<p>Co ciekawe, nasza interlokutorka sprawiała wrażenie, jakby miała kompletnie wyjebanie na to, że mamy zespół i sobie coś tam nawet czasem gramy. Zawsze jest szał w stylu &#8220;oooo, naprawdę?! jak się nazywacie, co gracie?!&#8221;, a my sobie tutaj rozmawiamy na tematy egzystencjalne. Taka tam odmiana.</p>
<p>- Chłopaki, mam nadzieję, że Was nie nudzę&#8230; Jestem już pijana, ale nieważne. Kiedyś miałam problem z alkoholem&#8230; W ogóle ciekawa jestem, jakby to było, gdyby społeczeństwo ciągle chodziło pijane. Spójrzcie: alkohol dodaje śmiałości, ludzie są tak krępowani przez zasady, boją się odrzucenia, wyszydzenia&#8230; Z alkoholem wszystko jest prostsze!<br />
- To błędne koło. A po alkoholu wcale nie jest prościej &#8211; przerywam jej ten pochwalny monolog &#8211; szczególnie następnego poranka.<br />
- Nie wiem, nie miewam kaca.<br />
- Za młoda pewnie jesteś żeby go mieć.<br />
- A ile właściwie masz lat? &#8211; pyta kolega, będący już w połowie piwa.<br />
- A&#8230; Nie chcecie wiedzieć. Ale znajomi mówią, że jestem wyuzdana&#8230; To znaczy tak mówili dwa lata temu, bo teraz jestem wyuzdana jeszcze bardziej.<br />
- To ile masz lat?<br />
- Szesnaście.</p>
<p>W tym momencie zaczynam panicznie się śmiać. Trzęsę się cały, leżę na łopatkach, pomocy. Koleżanka patrzy na mnie niezrozumiale, już nie widzi we mnie wspaniałego autora inteligentnych wpisów na blogu, specjalisty od smaku i metafor &#8211; teraz jestem pewnie w jej oczach prostakiem, który szydzi z jej seksapilu i libido bez dna. Cały czas moje męskie ego (tak, posiadam takowe, mimo wszystko) sugeruje, że ona chyba próbuje zawiązać jakąś dobrą znajomość z Mikołajem, który prowadzi zajebistego bloga, którego ona tak dobrze zapamiętała. To były setki linijek tekstu, w których ja widziałem pustostan umysłowy, a ona je chłonęła, układała w głowie gdzieś między Beksińskim, Lynchem a muzyką zespołu Republika, chowała je w mózgu, jak sentencje z kalendarza kuchennego, jak odpowiedzi na pytanie &#8220;jak żyć?&#8221;. Czuję pewien dyskomfort. I tak chwilowo się odłączyłem, kolega kończy piwo, rozmawia na jakiś poważny temat z koleżanką, która wyrywa mnie z zawiechy:</p>
<p>- A Ty Mikołaj, co o tym sądzisz? Powiedz, co o tym sądzisz. Dlaczego nic nie mówisz?<br />
- Tak już mam.</p>
<p>Ktoś tu chyba myślał, że na co dzień mówię wierszem i na każdą sytuację w życiu mam adekwatny cytat. Wracam na ziemię, pytam:</p>
<p>- Więc o czym mam powiedzieć?<br />
- Rozmawialiśmy o przeznaczeniu, o życiu.<br />
- Więc wiesz&#8230; Ja wierzę w to, że nic nie dzieje się przypadkowo. Oczywiście nie mówię o takich pierdołach jak to, czy zaraz pójdę po kolejne piwo czy coś&#8230; Takie większe wydarzenia, to nie jest przypadek.<br />
- To smutne, nie sądzisz? Że niby ktoś ma wiedzieć, co dla nas jest lepsze.<br />
- Może trochę.<br />
- A kochasz kogoś?</p>
<p>Dowaliła w stylu nieśmiertelnego <em>&#8220;masz dziewczyne?????&#8221;</em> z Czaterii. Nie pozostaje mi nic innego jak odpowiedzieć twierdząco, zgodnie z prawdą. Drążę temat dalej:</p>
<p>- I sądzę, że to też nie był przypadek. Ta cała ścieżka, którą musiała przebyć Ona, żeby teraz była ze mną&#8230;</p>
<p>Jest jeden zero dla mnie. Magiczne słowo-klucz <strong>&#8220;Ona&#8221;</strong> sprawiło, że tak jakby przeniosła swoją uwagę na kolegę. Poza koniecznością powiedzenia kilku słów o tej &#8220;Onej&#8221; (<em>&#8220;jest dziewczyną, moją, mieszka we Wrocławiu, jest na wakacjach&#8221;</em>) mam spokój do końca wieczoru, a nietrzeźwa koleżanka wypala koledze mojemu mnóstwo papierosów (już widzę, jak mu gula skacze, ale przecież rąk jej nie utnie), widzę, jak wpisuje mu do komórki swój numer telefonu, jak ledwo co sobie go przypomina, jak nie wie, jak się nazwać w jego książce telefonicznej&#8230;</p>
<p>&#8212;-<br />
I widzicie, tak łatwo coś napisać, zostać posądzonym o bycie mądrzejszym niż się wydaje, ogólnie wykreować się w Internecie. Staram się być<em> true as fuck</em> w tym co robię, jak najbardziej prawdziwy w tym, co tutaj i na <a href="http://winyl.info" target="_blank">Winylu</a> piszę, ale czasem wychodzi tak, że ludzie widzą we mnie nie wiadomo kogo.</p>
<p><a href="http://ultimatefiasco.wrzuta.pl/audio/26wiQ60EDyK/02_mozart_-_requiem_-_kyrie" target="_blank"><em>Wolfgang Amadeus Mozart &#8211; &#8216;Kyrie&#8217;</em></a></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nikolajewicz.wordpress.com/286/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nikolajewicz.wordpress.com/286/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nikolajewicz.wordpress.com/286/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nikolajewicz.wordpress.com/286/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nikolajewicz.wordpress.com/286/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nikolajewicz.wordpress.com/286/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nikolajewicz.wordpress.com/286/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nikolajewicz.wordpress.com/286/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nikolajewicz.wordpress.com/286/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nikolajewicz.wordpress.com/286/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=286&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/02/54-i-dont-wanna-be-a-superhero-never-really-cared-about-society/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/da856ab9297b885382d05e8d85fc32c8?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Nikołajewicz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>#52. this dark fever is unstoppable.</title>
		<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/06/26/52-this-dark-fever-is-unstoppable/</link>
		<comments>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/06/26/52-this-dark-fever-is-unstoppable/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 19:58:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[o sobie]]></category>
		<category><![CDATA[społecznie]]></category>
		<category><![CDATA[z obrazkiem]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nikolajewicz.wordpress.com/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[
Od północy 24 czerwca do godziny dwunastej dnia następnego spałem tylko dwie godziny. Jedliśmy niewiele, wypiliśmy kilka piw firmy Bosman, poszło kilka paczek fajek, zrobiliśmy trochę wsi w galerii Galaxy i Szcecinie ogólnie, śmialiśmy się i gadaliśmy dużo (powstało kilka tekstów, które już są kultowe tu i ówdzie). Do Wrocławia wróciliśmy zmęczeni, brudni i śmierdzący. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=276&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><img class="aligncenter" src="http://img261.imageshack.us/img261/6636/lbekipa.jpg" alt="" width="250" height="333" /></p>
<p>Od północy 24 czerwca do godziny dwunastej dnia następnego spałem tylko dwie godziny. Jedliśmy niewiele, wypiliśmy kilka piw firmy Bosman, poszło kilka paczek fajek, zrobiliśmy trochę wsi w galerii Galaxy i Szcecinie ogólnie, śmialiśmy się i gadaliśmy dużo (powstało kilka tekstów, które już są kultowe tu i ówdzie). Do Wrocławia wróciliśmy zmęczeni, brudni i śmierdzący. Ale za to mieliśmy okazję zobaczyć na żywo zespół, który podziwialiśmy mając jedenaście, dwanaście, trzynaście lat&#8230; A i oni pokazali klasę &#8211; zabrakło kilku utworów, których pożądaliśmy, ale to nie zmienia faktu, że są w formie i zagrali zajebiście dobrze. Tak dobrze, że aktualnie brakuje mi słów na opisanie. Niedowiarków odsyłam na <a href="http://www.youtube.com/results?search_query=limp+bizkit+szczecin&amp;search_type=&amp;aq=f" target="_blank">YouTube</a>.</p>
<p>A po powrocie spałem szesnaście godzin &#8211; trochę dlatego, że trzeba było odespać swój trip na północ Polski, a trochę po to, by skrócić czas oczekiwania na Ankę, która to uciekła na różne wakacyjne wyjazdy, a ja nie należę do facetów, którzy lubią wyjazdy swojej lepszej połowy. Szczególnie kiedy ostatnimi czasy układa nam się chyba całkiem nieźle.</p>
<p>Niemalże w tym samym czasie Michael Jackson pokazał, że nie trzeba być hakerem żeby zapchać serwer Google i przypomniał, iż nic tak dobrze nie ożywia legendy jak dobry trup. Bezprecedensowe wydarzenie, które przyćmiło nawet wypadek polskiego autokaru gdzieś w Dojczlandzie &#8211; zastanawiam się, kto miałby atrakcyjniejszą medialnie śmierć, gdyby przyszło umierać w jednym czasie królowi popu, papieżowi i mieszkańcom hotelu robotniczego gdzieś w zachodniopomorskim.</p>
<p>I na koniec nuta, która nam towarzyszyła przez cały wyjazd do Szczecina i z powrotem. Wbrew pozorom to nie jest utwór Limp Bizkit, ale polecam, bo wspaniale wykrzywia łeb słuchana o szóstej rano.</p>
<p><a href="http://w736.wrzuta.pl/audio/7c0bOco3FiK/dj_titon_-_windows" target="_blank"><em>DJ Titon &#8211; &#8216;Windows&#8217;</em></a></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nikolajewicz.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nikolajewicz.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nikolajewicz.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nikolajewicz.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nikolajewicz.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nikolajewicz.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nikolajewicz.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nikolajewicz.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nikolajewicz.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nikolajewicz.wordpress.com/276/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nikolajewicz.wordpress.com&blog=3645175&post=276&subd=nikolajewicz&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/06/26/52-this-dark-fever-is-unstoppable/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/da856ab9297b885382d05e8d85fc32c8?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Nikołajewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img261.imageshack.us/img261/6636/lbekipa.jpg" medium="image" />
	</item>
	</channel>
</rss>