Dzisiaj zaczynam od parafrazy cytatu z notki koleżanki z osiedla, z którą o dziwo w szeroko pojętym realu kontakt mam mniejszy niźli w świecie wirtualnym. Ad rem, jakby to powiedziała jakaś mądra głowa.
‘-r jak rozwiedziony?
-nie, jak rozczarowany.’
Rozczarowany wieloma rzeczami, wieloma sprawami. Sobą również, może nawet najbardziej. Bo był dzień życzliwości, który wbrew planom zamienił się w cały rzyć-liwy weekend. W obliczu takiego obrotu sprawy nie pomaga nawet bycie przytulonym chwilę po północy – po prostu nie ma takiej siły, która spacyfikowałaby te analne koneksje.
Hej, świat jest mały, ale dlaczego czasem staram się zatrzeć swój charakter? Dlaczego nie chcę słuchać zdań zaczynających się od “przed chwilą spotkałem…” lub “widziałam się z…”? Są dwie kategorie pytań: te, na które wciąż nie poznałem odpowiedzi i te, na które odpowiedź jest mi znana, lecz nie do końca wygodna.
Panie Mikołaju, znowu żeś coś przyćpał, że tak gadasz. Nie mogę pana słuchać. Nie, ja po prostu tęsknię za Spokojem. Popierdoliło pana do cna, karygodne. Właściwie dlaczego ludzie mówią do mnie per ‘pan’?


