h1

#95. użerać się na zapas cały dzień?

22/11/2009

Dzisiaj zaczynam od parafrazy cytatu z notki koleżanki z osiedla, z którą o dziwo w szeroko pojętym realu kontakt mam mniejszy niźli w świecie wirtualnym. Ad rem, jakby to powiedziała jakaś mądra głowa.

‘-r jak rozwiedziony?
-nie, jak rozczarowany.’

Rozczarowany wieloma rzeczami, wieloma sprawami. Sobą również, może nawet najbardziej. Bo był dzień życzliwości, który wbrew planom zamienił się w cały rzyć-liwy weekend. W obliczu takiego obrotu sprawy nie pomaga nawet bycie przytulonym chwilę po północy – po prostu nie ma takiej siły, która spacyfikowałaby te analne koneksje.

Hej, świat jest mały, ale dlaczego czasem staram się zatrzeć swój charakter? Dlaczego nie chcę słuchać zdań zaczynających się od “przed chwilą spotkałem…” lub “widziałam się z…”? Są dwie kategorie pytań: te, na które wciąż nie poznałem odpowiedzi i te, na które odpowiedź jest mi znana, lecz nie do końca wygodna.

Panie Mikołaju, znowu żeś coś przyćpał, że tak gadasz. Nie mogę pana słuchać. Nie, ja po prostu tęsknię za Spokojem. Popierdoliło pana do cna, karygodne. Właściwie dlaczego ludzie mówią do mnie per ‘pan’?

h1

#94. ona mu wali w ryj, Zygmuncie mówię Ci, jesteś debilem.

20/11/2009

Im więcej planuję, tym mniej mi wychodzi. Mija kolejny tydzień, a mi praktycznie nic w tym tygodniu się nie udało. Więcej roboty, mniej powodzeń. Jakie z tego wnioski? Albo jestem stworzony do obijania się, albo lepiej się nie wychylać i dryfując spokojnie dotrzeć do końca z opinią lenia. Albo najprościej w świecie przeznaczona jest mi rola idioty.

Ludzie zadają pytania, przemycają w swoich słowach podejrzenia i sugestie. Wciąż pytają o to samo, a ja wciąż zaprzeczam. Bo zaprzeczenie wydaje mi się najbardziej racjonalne, chociaż gdybym się mylił to też nie byłoby tragedii – mógłbym przez chwilę być prostakiem, chamem karmiącym swoje ego, wykorzystującym sytuację do własnych prób odmiany rzeczywistości. Mikołaju, pamiętaj – jeżeli zamieszanie to tylko w słusznej sprawie. Ale jak już wspomniałem, nie widzę tego, co widzą inni. Niech widzą co chcą – ja nie pierwszy raz widzę inaczej.

‘to żadne voo doo
to żaden tam wieczór cudów
to nie są jesienne dziady
to jest brak’

Lech Janerka – ‘Ave Hella’

h1

#93. sputnik sickles down in the seats.

17/11/2009

Pewnego dnia widziałem świat przy pomocy aury. To było chore – patrzyłem na twarze, widziałem wokół nich czarną poświatę. Trupie twarze pełne konfliktu. Napięcie wisiało w powietrzu, patrzyłem im w oczy, widziałem czerń, szarość, zapadłe policzki. Dzisiaj do końca nie wiem, czy to przyniosła rzeczywistość, czy może były to kolejne krótkie serie snu. Pewny jest fakt, że tak się kończą zabawy myślowe, polegające na skakaniu po tematach – począwszy od śmierci, przemierzając przez Boga, kończąc na pieczeniu ciasta.

Przyjdzie taki dzień, kiedy gęstą atmosferę spokoju przeszyje krzyk. To krzyk rozpaczy czy może opętany szał radości? Cholera wie.

At the Drive-In – ‘Rascuache’